Flags of Our Fathers - niesamowite zdjęcie Iwo Jima z góry Suribachi

Paręnaście dni remu przypadła kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej, w związku z czym warto zająć się tą tematyką. Zdecydowanie jednym z najpopularniejszych i najbardziej znanych obrazów tego okresu jest zdjęcie ukazujące sztandar nad Iwo Jimą.

fot. Joe Rosenthal

Na początku 1945 roku upadek Japonii był tylko kwestią czasu. Jednak dokonanie tego wymagało od wojsk amerykańskich dużego wysiłku. Jedną z ostatnich przeszkód na drodze ku Cesarstwu Japonii była Iwo Jima. Stanowiła ona pierwszą ojczystą ziemię wroga, dlatego dowództwo spodziewało się zażartych walk oraz dużych strat wśród żołnierzy.

Rzeczywiście, Japończycy ufortyfikowali wyspę, tworząc z niej jedną wielką pułapkę, w którą wpadły amerykańskie oddziały. Walki o Iwo Jimę trwały ponad miesiąc, przynosząc po obu stronach straty liczone w tysiącach zabitych i rannych. Właśnie wtedy w czasie walk, 23 lutego 1945, wykonana została jedna z najsłynniejszych fotografii w historii.

Tego dnia wojskom amerykańskim udało się zdobyć kluczowy punkt na wyspie, jakim była góra Suribachi. Dowództwo wysłało niewielki oddział w celu zawieszenia na szczycie amerykańskiej flagi. Już w okolicach godziny 10:20 flaga znalazła się na szczycie. Jednak dowództwo uznało, że należy ją zamienić na znacznie większą, dlatego posłało na górę gońca z nową amerykańską flagą. Osobą, która dostarczyła ją na szczyt był Rene. A. Gagnon, który znalazł się później na słynnej fotografii.

W międzyczasie Joe Rosenthal, fotograf pracujący dla Associated Press, usłyszał, że na szczycie dokonane zostanie ponowne wzniesienie sztandaru. Na miejscu natknął się na grupę Marines, wśród których znajdowali się Rene Gagnon, Ira Hayes, John Bradley, Michael Strank, Harlon Block oraz Franklin Sousley. Przymocowali oni sztandar do japońskiej rury wodociągowej, po czym charakterystyczna amerykańska flaga po raz drugi zawisła tego dnia na szczycie Suribachi.

Niewiele brakowało, a słynne zdjęcie w ogóle by nie powstało. Rosenthal z racji swego niskiego wzrostu szukał idealnego miejsca do wykadrowania. Rozpoczął usypywanie górki z kamieni na swój aparat i w ostatniej chwili wykonał zdjęcie, bez patrzenia w wizjer. Dzięki temu trochę przez przypadek powstało najsłynniejsze wojenne zdjęcie. Obok tego Rosenthal wykonał jeszcze dwa ustawione zdjęcia, co miało potem wpływ na rozwój pewnej historii.

Z oczywistych względów fotograf nie zdawał sobie sprawy z wagi swego zdjęcia, dlatego posłał je jak zawsze wraz z innymi do bazy na Guam. Tam szybko zostało ono zauważone i od razu przesłane do głównej agencji AP w Nowym Jorku. Lotem błyskawicy pojawiło się ono na okładkach praktycznie wszystkich gazet w Ameryce. Fotografia wylądowała na samym szycie, u prezydenta, który zdecydował, że należy ją wykorzystać w czasie sprzedaży wojennych obligacji, bez których niezwykle trudne było finansowanie działań wojennych.

Sprawą priorytetowej wagi dla naczelnego dowództwa było odnalezienie żołnierzy znajdujących się na zdjęciu. Niestety moment zawieszenia flagi nie wiązał się z zakończeniem działań wojennych na wyspie. W wyniku tego z sześcioosobowej grupy do końca walk przetrwali jedynie Rene Gagnon, Ira Hayes oraz John Bradley. To właśnie Gagnon był odpowiedzialny za rozpoznanie wszystkich na zdjęciu. Błędnie przypisał on sylwetkę Harlona Blocka jako sierżanta Henry’ego Hansena. Sam Ira Hayes zagroził przy tym Gagnowi śmiercią, jeśli ten wskaże jego jako osobę na zdjęciu. Ten przyparty jednak do muru przez dowództwo ujawnił, że Hayes także znajdował się na zdjęciu. Wkrótce cała trójka zaczęła odbywać tourne po Stanach Zjednoczonych, inscenizując moment zawieszenia flagi, wygłaszając liczne przemówienia.

Dla Bradleya i Hayesa było to niezwykle uciążliwe zajęcie, a tym bardziej nie akceptowali oni Gagnona, który jako goniec nie był przez nich uznawany za pełnowartościowego żołnierza. Hayes szybko popadł w alkoholizm, a do tego odkrył pomyłkę związaną z identyfikacją Blocka. Dowództwo kazało mu jednak nie ujawniać tych informacji. Ira za pijaństwo szybko został odesłany do swej jednostki. Dopiero po wojnie udał się do rodziny Harlona Blocka i poinformował, że to ich syn znajduje się na zdjęciu. Dzięki temu prawda szybko wyszła na jaw. Hayes jako Indianin nie mógł odnaleźć się w nowej, powojennej rzeczywistości. Przed sławą uciekał w alkoholizm, co skończyło się jego tragiczną śmiercią w wieku 32 lat. Do dziś uchodzi on za symbol weteranów z problemami powojennymi oraz trudnej sytuacji Indian w USA.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

John Bradley po wojnie o tym wyczynie tylko raz wspomniał swej żonie na pierwszej randce. Przez całe swe życie unikał wszelkich wywiadów, spotkań. Dopiero po jego śmierci, syn James zainteresował się całą historią, czego efektem była wydana przez niego w 2000 roku książka Flags of Our Fathers. W 2006 roku została ona zekranizowana przez Clinta Eastwooda. Warto zobaczyć ten film jako dopełnienie tej historii.

Sam Rosenthal za swe zdjęcie uhonorowany został Nagrodą Pulitzera. Przez wiele lat zarzucano mu jednak, że zdjęcie było ustawione. Wpływ na to miała także pomyłka wynikająca z jego podróży na Guam, gdzie został zapytany o to, czy zdjęcie zostało zapozowane. Myśląc, że chodzi o zupełnie inną fotografię, powiedział, że tak. Przyczyniło się to do powstania wielu pogłosek i mitów.

Sama fotografia stała się wielkim symbolem dla Amerykanów, nadzieją na zwycięstwo. Tylko dzięki sprzedaży obligacji z nią związanych, amerykański rząd zarobił ponad 26 miliardów dolarów! Prawdopodobnie jest to także najliczniej reprodukowane zdjęcie w historii.

Źródło: 1, 2, 3, 4

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Historia fotografii:

Warszawska Praga lat 70. na zdjęciach Jerzego Woropińskiego Trzy wersje tych samych zdjęć zniszczonej Warszawy Tak rodziła się fotografia społeczna. XIX-wieczne slumsy Nowego Jorku Fotofestiwal pokazuje zdjęcia. Część II. Zaklęty Krąg Diego Suarez Obiektyw z historią. Nasz Czytelnik na tropie bogatej przeszłości swojego sprzętu Kolorowy świat Imprerium Rosyjskiego sprzed stu lat Fotografowanie w czasach, gdy za posiadanie aparatu groziła śmierć Jumpology - filozofia fotografii skoku według Philippa Halsmana Co z tą fotografią dokumentalną? Rozwój polskiego dokumentu i reportażu Co z tą fotografią dokumentalną? Problemy fotoreportażu [cz. 6] Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Ulotne chwile [cz.5] Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Początki reportażu i fotografii prasowej [cz. 4] Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Fotografia i propaganda [cz. 3]